Anonymous – Grupa hakerów nad którą nie ma kontroli

Anonymous - Grupa hakerów nad którą nie ma kontroli

Anonymous – Grupa hakerów odpowiedzialna m. in. za wyłączanie prorządowych rosyjskich mediów czy internetowych stron Kremla. Prawdopodobnie jest zdolna także do dużo poważniejszych ataków. „Dzisiaj świat hakerom przyklaskuje, ale trzeba pamiętać, że praktycznie nie ma nad nimi kontroli” – mówi dr Karolina Małagocka z Akademii Leona Koźmińskiego. Jak twierdzi, o grupie Anonymous wiemy właściwie to, co chciała o sobie powiedzieć. Znamy osobę która deklaruje się jako założyciel organizacji, nazwiskiem Aubrey Cottle. Natomiast nie do końca wiadomo, kto do niej należy, czy skąd biorą się jej zasoby. Anonymous wyłączyli strony prorządowych serwisów w Rosji, Kremla czy Republiki Krymu. Twierdzili też, że zablokowali Rosji dostęp do satelitów szpiegowskich, choć Roskosmos temu zaprzeczył. Czego są w stanie dokonać, patrząc od strony umiejętności i możliwości technicznych?

„Wszystkie istniejące systemy powstały w wyniku pracy inżynierów dysponujących dostępem do takich samych informacji jak ci, którzy znajdują się po drugiej stronie. Możemy założyć, że hakerzy mają podobne umiejętności jak ci, którzy danego systemu bronią, choć ważne są też zasoby finansowe i moc obliczeniowa, jaką mogą się posłużyć. Teoretycznie odłączenie dostępu do satelitów jest możliwe” – mówi dr Małagocka. Czy hakerzy mogą na przykład wyłączyć elektrownię, oczyszczalnię albo różne obiekty wojskowe? Historia uczy, że takie rzeczy były już robione, więc jest to wykonalne.

Głośne ataki miały miejsce w 2015 i 2017 roku, kiedy dwa razy wyłączano elektrownie w Ukrainie. Ataki te najprawdopodobniej przypuszczono z terenu Rosji lub przynajmniej je ona wspierała. Pamiętajmy też o słynnym ataku wirusem Stuxnet na irańską elektrownię jądrową. Mówi się, że akcja ta była jak lot na Marsa, bo wirus musiał czekać na odpowiedni moment i wtedy samodzielnie wykonać zaplanowane kroki. Przedsięwzięcie to musiał zaplanować ktoś, kto wie, jak działa elektrownia jądrowa. Czy można coś takiego zrobić, będąc aktywistą i siedząc na drugim końcu świata? „Bez dostępu do pewnych, zastrzeżonych informacji to ekstremalnie trudne, ale wykonalne”. – Twierdzi adiunktka z ALK.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.