Elura – kompleks religijny – Największa świątynia na świecie

Elura - kompleks religijny

Maharasztra - Hinduistyczna świątynia

Elura - kompleks religijny

Ellora Caves - (6-09-2016)

Elura - kompleks religijny

Elura - (6-09-2016) - 85

Elura - kompleks religijny

Elura - (6-09-2016) - 98

Elura - kompleks religijny

Elura - kompleks religijny

Elura - Aurangabad-Maharasztra-Indie - (08-03-2015)

Elura - kompleks religijny

Sztuka w Elurze - (06-06-2017)

Elura - kompleks religijny

Elura - panorama

Elura - kompleks religijny

Elura – kompleks religijny – Największa świątynia na świecie

Elura – kompleks religijny – Największa świątynia na świecie. Jeden z największych kompleksów monastycznych jaskiń skalnych na świecie. Znajduje się ok. 29 km na północny zachód od Aurangabad, w Maharasztrze w Indiach. Dzięki swojej wyjątkowości, pięknu i wartości kulturowej znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO, od 1983 roku.

34 świątynie :

17 – Starożytne hinduistyczne (datowane na lata 600-900 n.e.),

Kajlasa – Hinduistyczna świątynia, uważana za najpiękniejszą ze wszystkich budynków w Elurze.

12 – buddyjskie (datowane na 600-800 n.e.),

5 – dżinijskie (datowane na 800-1000 n.e.).

Dżinizm powstał w odpowiedzi na hinduizm i jego system kastowy. Jego główną ideą były brak przemocy i szacunek wobec wszystkich żywych istot.

Na ścianach świątyń hinduistycznych, buddyjskich i dżinijskich znajdują się freski przedstawiające wężowe stworzenia. Są znacznie mniejsze niż ludzie i autorstwo tego miejsca jest kwestionowane. Istnieją teorie, że jest dziełem człowieka. Oraz, że zostało stworzone przez przedstawicieli pozaziemskiej cywilizacji. Którzy wykorzystywali specjalne technologie z innych światów, które tną kamień jak masło. Ocenia się, że dziś przy pracy dziesięciu wykrawarek, zbudowanie takiego kompleksu wymagałoby 200 dni nieprzerywanego wykopu.

W Elurze znajduje się wiele różnych szybów wentylacyjnych prowadzących do podziemia oraz wąskie korytarze i podziemne tunele, w których nie zmieści się człowiek. W podłogach są setki wywierconych otworów.

Kajlasa – konstrukcja monolityczna – Świątynia hinduistyczna

Kajlasa - konstrukcja monolityczna

Kajlasa - konstrukcja monolityczna

Kajlasa - konstrukcja monolityczna

Rzeźbiarskie freski ze świątyni Elura

Kajlasa - konstrukcja monolityczna

Elura - (20-09-2018)

Kajlasa - konstrukcja monolityczna

Świątynia Kajlasa - Aurangabad-Indie - (08-03-2015)

Kajlasa – konstrukcja monolityczna – Świątynia hinduistyczna

Kajlasa – konstrukcja monolityczna – Świątynia hinduistyczna – Najpiękniejszy ze wszystkich budynków w Elurze. Która jest największą na świecie monolityczną (czyli stworzoną z jednego kamienia) konstrukcją wykutą w skałach.

Poświęcona jest bogu Śiwie, czyli jednemu z trzech najwyższych bogów hinduizmu, tuż obok Brahmy i Wisznu.

Pracowało nad nią 7000 osób przez 150 lat. Podczas budowy Kajlasy konieczne było wydobycie 200 000 ton kamienia. Świątynia leży na dziedzińcu wykutym w skałach. Ma wymiary 55 x 36 metrów i wysokość 33 metry. Dolna część świątyni, wysoka na osiem metrów, składa się z gigantycznych posągów słoni i lwów. Podczas pracy budowniczowie nie używali rusztowań, kamień wydobywano od góry w dół.

Fort Jefferson – Floryda, USA – W opuszczonej twierdzy-rezerwat

Fort Jefferson - Floryda, USAFort Jefferson - Floryda, USAFort Jefferson - Floryda, USAFort Jefferson - Floryda, USAFort Jefferson - Floryda, USAFlorida Keys - (02-05-2014)Garden and Bush Keys - FlorydaGarden and Bush Keys - FlorydaFlorida Keys - (02-05-2014)Florida Keys - (02-05-2014)

Fort Jefferson – Floryda, USA – W opuszczonej twierdzy-rezerwat

Fort Jefferson – Na Florida Keys miał być twierdzą na wieczne czasy, lecz życie zweryfikowało te zuchwałe plany. Dawał schronienie żołnierzom zaledwie przez kilka lat. To jeden z najambitniejszych projektów budowlanych w historii USA: na wyspie koralowej Garden Key pracowały tysiące robotników. Którzy przez blisko 30 lat zużyli 16 mln cegieł, na wzniesienie największego fortu na wybrzeżu Ameryki. Powstał na planie sześciokąta, jego mury mierzyły 14 m wysokości, a przestrzeni w nim starczało na: 450 armat, 1500 żołnierzy.

Problem polegał na tym, iż twierdza nazwana na cześć prezydenta Thomasa Jeffersona. Przez większość czasu była zwyczajnie niepotrzebna. Dlatego rząd zaczął jej używać jako miejsca odosobnienia dla więźniów politycznych w wojnie secesyjnej. Tak było do 1867 roku.
Gdy w forcie wybuchła epidemia żółtej febry. Wśród jej pierwszych ofiar znalazł się lekarz więzienny. Za powstrzymanie szalejącej choroby zabrał się więc, doktor Samuel Mudd – odbywający karę dożywocia za udział w spisku na życie Abrahama Lincolna. Udało mu się: uratował setki więźniów i strażników. Mudd został ułaskawiony, a zakład karny wkrótce zamknięto.

Dziś w opuszczonej twierdzy znajduje się rezerwat ptaków. Jest to też jedno z ulubionych miejsc do nurkowania na archipelagu Florida Keys.

Centralia – Pensylwania, USA – Miasto pod którym wieczny ogień

Centralia - Pensylwania, USACentralia - Pensylwania, USACentralia - Pensylwania, USAPensylwania - (01-01-2005)Columbia County, Pensylwania, USAPanorama miasta (06-07-2010)

Centralia – Pensylwania, USA – Miasto pod którym wieczny ogień

Centralia – Mimo, że pod nią szaleje pożar, garstka mieszkańców do dziś wzbrania się przed jej opuszczeniem. Ukrywają się przed władzami, co przydaje miastu tajemniczej aury. Do lat 60. XX wieku Centralia była miasteczkiem jakich wiele na wschodzie Pensylwanii. Żyło tam i pracowało ok. 1500 osób. Większość z nich była zatrudniona w kopalniach – dopóki w 1962 roku iskra z pobliskiego składowiska śmieci, nie przeskoczyła do sztolni, podpalając węgiel.

W kolejnych latach

Płomienie stopniowo rozprzestrzeniały się pod całym miastem. Budynki nagle zajmowały się ogniem, którego języki przenikały przez ziemię. Ogarniając przydomowe ogródki, a drzewa z dnia na dzień zmieniały się w popiół. Podziemia Centralii stały się istnym piekłem. Rząd ogłosił ewakuację – oceniono, iż płomienie mają dość paliwa, by płonąć przez 250 lat. Ugaszenie tego pożaru kosztowałoby ponad 660 mln $. Dlatego politycy zdecydowali na znacznie tańszy wariant: przesiedlenie mieszkańców.

Annapurna – Himalaje, Nepal – Góra groźna dla wspinaczy

Annapurna - Himalaje, NepalAnnapurna - Himalaje, NepalAnnapurna - Himalaje, NepalAnnapurna - Himalaje, NepalAnnapurna - Himalaje, NepalAnnapurna - Himalaje, NepalSzczyty Nepalu - Na tle migoczącego niebaAaron Benson - Nepal-(27-01-2017)Płd ściana - (17-01-2005)Podstawa szczytu - (17-01-2017)

Annapurna – Himalaje, Nepal – Góra groźna dla wspinaczy

„Annapurna odbiera życie” – zapisał w dzienniku Mingma Sherpa, zdobywca Korony Himalajów i Karakorum. „Aby wejść na tę górę, potrzeba wytrwałości – i szczęścia”. Przed startem kierownik wyprawy raz jeszcze spojrzał głęboko w oczy, każdemu członkowi swojego zespołu. Wszyscy dobrze wiedzieli, że jest dziewięć wyższych szczytów niż wznosząca się 8091 metrów nad poziom morza Annapurna. Ale żaden z nich nie zabił tylu śmiałków – statystycznie co czwarty himalaista nigdy z niej nie wraca. Do dziś życie straciło tam już ponad 60 osób, a ciała wielu z nich leżą zamarznięte gdzieś w rozpadlinach skalnych czy pod śniegiem. Wydobycie ich jest zbyt ryzykowne.
Dla porównania: na znacznie bardziej uczęszczanym Mount Evereście śmiertelność wynosi zaledwie 4%. Nie bez powodu więc himalaiści nazywają Annapurnę górą śmierci. Na liczącej 2,6 km stromej ścianie południowej grożą – prócz choroby wysokościowej, utraty orientacji i zamarznięcia – lawiny. Również dla 13 – osobowej ekspedycji, którą dowodził Mingma Sherpa. Ten ośmiotysięcznik okazał się pechowy: wprawdzie wszyscy dotarli na szczyt, lecz dwóch jej członków zginęło w drodze powrotnej. W ciemnościach nocy spadli w przepaść…

Annapurna jest groźna nie tylko podczas wspinaczki.

W październiku 2014 roku podczas burz śnieżnych i lawin w jej rejonie zginęły co najmniej 43 osoby. W tym wielu himalaistów. Był to najtragiczniejszy wypadek w historii Nepalu.

St Kilda – Hirta – Atlantyk, Szkocja – Wyspa wygnała mieszkańców

St Kilda - Hirta - Atlantyk, SzkocjaSt Kilda - Hirta - Atlantyk, SzkocjaSt Kilda - Hirta - Atlantyk, SzkocjaSt Kilda - Hirta - Atlantyk, SzkocjaMapa archipelagu (15-08-2007)Polowanie na Fulmary - (01-01-1898)Wiadomość w butelce - (01-01-1898)Polowanie na ptaki morskie - (01-01-1898)

St Kilda – Hirta – Atlantyk, Szkocja – Wyspa wygnała mieszkańców

St Kilda – Hirta – Aby dotrzeć do miejsca nazywanego „krańcem świata”. Trzeba odbić od zachodnich wybrzeży Szkocji i pokonać ponad 60 km przez zimny Atlantyk. Tam, wśród smaganych wiatrem i falami, wystaje z morza kilka niewielkich wysepek, a są one tak nieprzyjazne i oddalone od stałego lądu, że nie dziwi fakt ich bezludności. Zaskakuje więc, iż Hirta, wchodząca w skład archipelagu St Kilda, była zamieszkana już w epoce brązu.

Życie autochtonów niemal przez cały czas, koncentrowało się wokół robienia zapasów na zimę. Zbierania: Torfu, który stanowił dla nich źródło ciepła. Owczej wełny na przędze i morskich ptaków jako żywności. O łowieniu ryb nie było mowy – zresztą wody wokół są na tyle zdradliwe.

Pogoda w tych rejonach jest tak surowa i nieprzewidywalna, że aż do ubiegłego stulecia przez osiem miesięcy w roku. Hirta była kompletnie odcięta od świata. Jeszcze w XIX wieku jej mieszkańcy, których liczba wahała się między 100, a 200, gdy chcieli nawiązać kontakt ze światem. Wrzucali do morza, przy korzystnych wiatrach, wiadomości w butelkach. Z nadzieją, iż ktoś w Szkocji którąś wyłowi.

Społeczność żyła w wielkiej izolacji

Do tego stopnia, że osłabiona została jej pula genetyczna: przyniesione z zewnątrz, całkiem niewinne choroby. Które zniszczyły ją niemal całkowicie. Ostatnich 36 ocalałych obywateli, poddało się w latach 30. XX wieku. Po decyzji Brytyjskiego Parlamentu, opuściło złowrogie miejsce. Był to koniec osadnictwa, trwającego ponad dwa tysiące lat…

Hashima – Kiusiu, Japonia – Wyspa jest piekłem

Hashima - Kiusiu, JaponiaHashima - Kiusiu, JaponiaHashima - Kiusiu, JaponiaHashima - Kiusiu, JaponiaHashima - Kiusiu, JaponiaGunkanjima, JaponiaGunkanjima - NagasakiGunkanjima - NagasakiGunkanjima - NagasakiGunkanjima - Nagasaki

Hashima – Kiusiu, Japonia – Wyspa jest piekłem

Hashima – Pięć kilometrów od wybrzeża Japonii w regionie Kiusiu wyłania się z wody wyspa, która przypomina raczej potężny statek. Nic więc dziwnego, iż Hashima jest nazywana przez okolicznych mieszkańców Pancernikiem. Albo Wyspą Duchów – z racji tego, że w okrutny sposób zginęły na niej setki osób. Od schyłku XIX wieku znajdowały się tam kopalnie koncernu Mitsubishi. W których eksploatowano podwodne pokłady węgla.

Podczas II Wojny Światowej:

Chińscy i koreańscy robotnicy przymusowi, trafili na tę japońską wyspę. Wskutek nieludzkich warunków bytowania oraz pracy ponad siły. Zmarło tu prawie 1300 jeńców. Później robotnicy przybywali już dobrowolnie, a sama wyspa rozrosła się. Osiągając długość 480 metrów i szerokość 160 metrów. W szczytowym okresie pozwoliło to żyć tam ponad pięciu tysiącom ludzi. Wraz z zaprzestaniem wydobycia w 1974 roku, mieszkańcy w pośpiechu opuścili wyspę.

Mimo pomysłów przekształcenia wyspy Hashima w atrakcję turystyczną. Ciężkie warunki pogodowe oraz wysokie koszty przebudowy powodują, iż straszą tam tylko ponure ruiny – i ukryte w nich tajemnice…

Wielki Sfinks w Gizie – Egipt

Wielki Sfinks w Gizie - Egipt - (01.01.1871)Wielki Sfinks w Gizie - Egipt - (05.04.2007)Wielki Sfinks w Gizie - EgiptGiza - Egipt - (18.03.2010)Giza - Egipt - (10.11.2015)Sfinks w Egipcie - (08.09.2006)

Wielki Sfinks w Gizie – Egipt

Wielki Sfinks w Gizie – Egipt – Archeologowie odkrywają centymetr po centymetrze samego Sfinksa i jego okolice. Przed oczyma ukazały im się rampy, z których przez bramę wchodziło się do korytarzy monumentalnych świątyń . Jedna z nich skierowana jest bezpośrednio w stronę piramidy Chefrena. Scena pogrzebu faraona nagle staje się wyraźniejsza. Czy wynieśli mumię przed Sfinksa? Przynieśli przed bramę śmierci do Świątyni Sfinksa na ostatnie pożegnanie? Tak zakłada większość naukowców .

Kanały wyschły, a Gizę zasypał piasek.

Nie jest jasne, gdzie kończą się korytarze prowadzące ze świątyni . Ich większą część skrywa piasek. Tak samo jak jeszcze 150 lat temu Sfinksa. Po ostatnim pogrzebie w nekropolii w Gizie, miał tu miejsce prawdziwy koniec świata. Robotnicy opuścili plac budowy w środku pracy. Kanały, po których wcześniej pływały łodzie, wyschły. Sfinks według geologów zapadł się o kilka metrów w bagno. Resztą zajął się piasek.

Ciekawostki:

  • Do dziś nie udało się ustalić, jak nazywali Sfinksa starożytni Egipcjanie.
  • Oznaczenie „sfinks” wymyślili starożytni Grecy. Podobno pochodzi od egipskiego wyrazu „szesepankh”, oznaczającego „żyjący obraz”.
  • Egipscy Arabowie używali dla Wielkiego Sfinksa w Gizie określenia „Abul-Hol”, co oznacza „Ojciec strachu”.

Kapiąca smoła – Najdłuższy eksperyment laboratoryjny

Eksperyment Pitch drop - Uniwersytet Queensland - AustraliaUniwersytet Queensland - Eksperyment Pitch dropKapiąca smoła - Uniwersytet Queensland - Eksperyment Pitch dropKapiąca smoła - Uniwersytet Queensland - Eksperyment Pitch dropKapiąca smoła - Uniwersytet Queensland - Wykres miesięcy pomiędzy spadającymi kroplami (1938 - 2014)

Kapiąca smoła – Najdłuższy eksperyment laboratoryjny

Kapiąca smoła – Prof. Thomas Parnell z australijskiego Uniwersytetu Queensland chciał pokazać studentom, że niektóre substancje, chociaż wydają się ciałami stałymi. Tak naprawdę są cieczami o ogromnej lepkości. Nalał do szklanego, zasklepionego lejka gorącą smołę (a dokładniej tzw. pak węglowy, który powstaje wskutek destylacji smoły). Odczekał trzy lata i otworzył lejek.
Smoła zaczęła spływać w tak powolnym tempie, że dopiero po kilku latach na końcu lejka uformowała się kropelka. Po dekadzie oderwała się i spadła do naczynia. Od 1927 r. doszło do tego dziewięć razy.

Ostatnia kropla spadła w 2014 r., kolejna powinna spaść za jakieś dziewięć lat.

Obserwacje kropli smoły prowadzone w Australii w 2005 r. dostały Ig Nobla. Przedsięwzięcie zostało uznane za najdłużej trwający eksperyment laboratoryjny. Trafiło do „Księgi rekordów Guinnessa”. Można je nawet podglądać za pomocą kamery internetowej (transmisję obserwuje kilkaset osób dziennie).

Gary Gabelich – Przekroczył autem 1000 km/h w 1970 roku

Gary Gabelich - Blue FlameBlue Flame - 2Blue Flame - 3Gary Gabelich - The Blue Flame - Goodwood 2007Gary Gabelich - The Blue Flame - 1Auto und Technik Museum Sinsheim - Blue Flame

 

Gary Gabelich – Przekroczył autem 1000 km/h w 1970 roku

Gary Gabelich – Przekroczył przy pomocy „Blue Flame” 1000 km/h 23.10.1970 roku. Średnia prędkość wyniosła 1001,011968 km/godz. Milę, na której dokonuje się pomiaru prędkości, pojazd musi pokonać dwa razy: tam i z powrotem.
Wielki błyszczący „The Blue Flame”, aby jeszcze bardziej oszczędzać paliwo. Był przy starcie popychany przez samochód serwisowy. To dodatkowo pomogło mu, rozpędzić się do 60 km/godz.
Podczas pierwszego przejazdu, Gabelich osiągnął w rezultacie, prędkość 993,722 km/godz. W przeciwną stronę jechał podobnie, ale odrobinę szybciej – dlatego prędkość wyniosła 1009,305 km/godz.

Do tamtej pory rekordy ustanawiały samochody z silnikami odrzutowymi.

Silnik rakietowy „Blue Flame” napędzany był kombinacją nadtlenku wodoru i ciekłego gazu ziemnego. Schłodzonymi do temperatury -161 stopni Celsjusza. Skutkiem tego, osiągnięto moc 58 000 KM.
W ten sposób, silnik pracował z maksymalnym ciągiem przez 20 sekund. „Blue Flame” był podobny do rakiety, tyle że z dodatkowymi zaczepami z przodu i z tyłu do mocowania kół.
Opony, specjalnie zaprojektowane przez Goodyeara, miały raczej gładką powierzchnię, aby ograniczyć wydzielanie się ciepła.
Pojazd miał 11,4 m długości i 2,3 m szerokości. Ważył 1814 kg, z paliwem – 2994 kg. Jednym z pewnością największych kłopotów, tuż przed startem. Było przepalanie przez silnik, lin spadochronu hamującego. Gdyby trzeba było zatrzymać samochód samymi hamulcami tarczowymi. Prawdopodobnie, potrzeba byłoby na to odcinka 19 km.

„The Blue Flame” został zaprojektowany i zbudowany przez Reaction Dynamics.

Z pomocą wykładowców i studentów Illinois Institute of Technology. Dr T. Paul Torda i dr Sarunas C. Uzgiris, profesorowie w IIT, pracowali nad aerodynamiką samochodu. Podczas gdy inni studenci IIT i wykładowcy, przede wszystkim zajmowali się:
– konstrukcją,
– silnikiem,
– układem kierowniczym,
– hamulcami.

Rekord pobito w Bonneville Salt Flats w Utah, w USA.

To miejsce znajduje się 160 km na zachód od miasta Salt Lake City. Dlatego, że 32 tysiące lat temu było tu ogromne i głębokie na 305 m jezioro. Po tym jak zniknęło, a solne podłoże stwardniało. Powstało jedno z najbardziej godnych uwagi miejsc na Ziemi, do rozwijania ogromnych prędkości.

Gary Gabelich (29.08.1940 r. – 26.01.1984 r.)

– W ciągu 43 lat życia, ten Chorwat z pochodzenia. Przede wszystkim, wygrywał wyścigi, i ustanawiał rekordy prędkości na:
– asfalcie,
Ziemi,
– wodzie (motorówki),
– torach solnych.

Zginął, rozbijając się na motocyklu na ulicach Long Beach, w styczniu 1984 r. Podczas pracy nad projektem i budową, pojazdu zdolnego do osiągnięcia prędkości ponaddźwiękowej (1225 km/godz.). Ten prototyp został nazwany „American Way”, ale z powodu śmierci Gabelicha, prace nad nim odwołano.